Strony

wtorek, 8 grudnia 2009

PLD, Gentoo... ciemność widzę, ciemność...

Sporo ostatnio stawiam nowych systemów, dotychczas byłem poważnym zwolennikiem czterech dystrybucji:
  • PLD
  • Gentoo
  • CentOS
  • xubuntu/ubuntu
      które ceniłem za (tak tak, mam świadomość wad!):

      PLD:
      • *rozbudowane drzewo pakietów z wydzieleniem poszczególnych modułów (kernel,php...) czyli tzw. mikropaczki - instaluje co chcę i tylko to, z minimalnym niezbędnym bagażem zależności
      • *poldek - najlepszy manager pakietów jaki znam
      • *stabilność - pakiety w głównym drzewie są stabilne, pięknie działają.. updrejdy raczej bezproblemowe, z małym zastrzeżeniem dla jakiś major changes
      • *aktualność - wszystkie popularne pakiety aktualizowane są szybko i bez zbędnych opóźnień
      Gentoo:
      • optymalizacja - system w pełni jest taki jak mój sprzęt, dostosowuje się i optymalizuje pod każdym kątem
      • rozbudowane drzewo pakietów - praktycznie każda paczka której potrzebowałem zarówno na desktopie (a takowy posiadałem jeszcze w czasach release 2005) jak i na serwerach zawsze była
      • drzewo hardened - dobra robota, która za cenę mniejszej wygody sprawiała, iż wszystkie paczki kompilowane były z maksymalnie bezpiecznymi (z punktu widzenia security a nie usability) opcjami, PAX i grsecurity w defaultowej wersji swego czasu robiło dobrą robotę
      • glsa-check - pakiet dzięki któremu można spać spokojniej, system sprawdzany pod kątem biuletynów bezpieczeństwa 
      • etc-update - ochrona /etc, mimo backupów, czasem aż człowieka trafia, gdy okazuje się, że update nadpisał mu jakieś konfigi... :), dzięki etc-update nie groziło to, a przy okazji dość sensownie pokazywało co i dlaczego się w konfiguracjach zmieniło
      • stabilność - jeśli tylko wiedziało się dlaczego coś sie updejtuje i updejty robiło sie na zasadzie emerge -v world a świadomie i z wiedzą co działo się pomiędzy wersjami - wszystko działało bardzo sprawnie i stabilnie
      • niesamowita kontrola nad tym, co i jak się posiada - szybko i łatwo można zrozumieć zależności i wiedzieć co i dlaczego się instaluje
      • własny rozwój (z tym systemem nauczyłem się najwięcej) - system wymaga jednak dość dużej cierpliwości w utrzymaniu, praktycznie każdy upgrade informował mnie co tak naprawdę się zmieniło, wiele wymagało przeróbek konfiguracyjnych
      CentOS
      • stabilność
      • odporność na awarię (co poniekąd wyrażone jest stabilnością) niemniej jednak - jedna z nielicznych dystrybucji która "zawsze wstaje", i której w życiu jeszcze nawet robiąc yum upgrade po zmianie wersji nie udało mi się położyć
      • backend... za systemem stoi jednak komercyjna działalność ludzi (RedHat), dla których ważne jest by wszystko bez względu na koszt było stabilne i bezpieczne, to daje poczucie (i to nie złudne) bezpieczeństwa
      xubuntu (i podobne systemy "..buntu")
      • "grywalność" - za czasów CD-Action, tak określało się w testach gier - czy instalowało się i działało "szybko, łatwo i przyjemnie", tak właśnie jest z tym systemem, nastawiony jest na nierozwiniętego użytkownika, dla którego system ma działać... na spełniać podstawowe funkcje, ale działać w warunkach domowo-laptopowych
      • rozbudowane drzewo pakietów
      • lekkość (tutaj w sensie xubuntu, bazującego na xfce)
      W przypadku dwóch pierwszych systemów (PLD, Gentoo) które lubiłem najbardziej, wiele z ich zalet, stało się ich wadami, by nie powiedzieć przekleństwem... i tak, obserwowane (niestety nie tylko przeze mnie) niedociągnięcia, które stają się notoryczne, a co z tym idzie - niedopuszczalne:

      PLD:
      • rozbudowane drzewo pakietów, z podziałem na mikropaczki - stworzyło niezły burdel, część rzeczy ląduje w głównym repo bez odpowiednich testów (a tak naprawdę tylko za zasługę "czasu który upłynął od momentu wydania"), tylko dlatego, że brakuje wystarczającej liczby developerów którzy zajmowaliby się danym pakietem, tak... wiem... mogę sam poprawić, mogę sam 'commitnąć speca', wszyscy będą szczęśliwi, tylko, że... ja chcę używać systemu, nie koniecznie poświęcając czas na jego rozwój. Metoda działania systemu typu WYSIWYG (What You See Is What You Get) nie zadowala mnie w kontekście kernel paniców, segfaultów na nieupdejtowanych paczkach (polecam na TH x86_64 przetestować links2 z drzewa main).
      • polecam ten wątek forum który poniekąd popchnął mnie do napisania tego posta oraz zdanie w nim wypowiedziane: Robi sie fajnie, Ac już popsute, TH jeszcze niedorobione a Ti nieoficjalne...
        • i tak niestety jest, na pld-linux.org widnieje "głośno i wyraźnie", Ra - EOL, Ac - stable, Th - stable, in endless development. Dla mnie stable = secure, a nie chcę tutaj już dowodzić ile trzeba było w AC czekać na załatanie dziurawego kernela czy mysql'a
        • na powyższe można odpowiedzieć "jest Ti", tak, ale dopóki Ti nie będzie oficjalną częścią PLD nie zdobędzie mojego zaufania (wystarczy wspomnieć co stało się z forkiem DC (Devil Compilation) czy AC-NEST (o ile to był fork :) ), dodatkowo jak wskazuje doświadczenie - im mniej developerów skupionych nad jednym "forkiem" tym gorzej... bo jak każdy tłumaczy "mam własną pracę, rodzinę itd." = brak czasu by robić coś za free
        • OK, jest Th... Th jest dla mnie zgromadzeniem nowinek, w czystej postaci, panuje tam dość duży chaos, wrzucane jest wszystko co komuś się wyklikało... "bo akurat potrzebował". Argument przytoczony również na forum PLD: Nikt z developerów dla zabawy nie psuje pakietów, w końcu robimy to dla siebie, nikt nas do tego nie zmusza. Nie odpowiada do końca mojemu modelowi biznesowemu (bo śmiało i otwarcie przyznaje, iż administruje kilkoma instancjami PLD za pieniądze) który w skrócie mówi: "chcę spać spokojnie"... chociaż może w przypadku PLD trzeba pokusić się o otwarte powiedzenie "jak sobie pościelesz tak się wyśpisz" = zostań developerem, będziesz miał system swoich marzeń, tylko czy moje marzenia zawsze odpowiadają wszystkim?
      Gentoo:
      • zacznę może od mojego ulubionego i szanowanego punktu: hardened, w tym projekcie aktualnie zostało 4rech developerów... (głównych), którzy dość chaotycznie markują pakiety jako stable&secure, niejednokrotnie, dzień po dniu pojawiają się kolejne wersje tego samego pakietu który dziurawy był przez miesiąc, ładnie to wszystko niestety widać w changelogach pakietów... co powoduje że dzień po dniu wykonuje często czasochłonne updejty i rekompilacje, co raczej nie idzie w parze za głośnym "be green" :)
      • kolejnym - rażącym niedociągnięciem jest fakt, iż listowane przez glsa-check pakiety jako AFFECTED potrafią w tym stanie trwać (w wersji hardened!) przez 2-3 miesiące
      • jak już wspomniałem - zady przechodzą w walety... zalety w wady... rozbudowane drzewo portage, niestety dość rzadko jest czyszczone z pakietów martwych, nieupdejtowanych, a dodatkowo podobnie jak w PLD (mimo, że developerów mają więcej) niektóre dość rzadko aktualizowane, ba niektóre po updejach psują wszystko... no może dużo, nie wszystko
      • overlays - to coś co mnie kompletnie rozwaliło... nie dość, że portage jest rozbudowane, to jeszcze ktos wymyślił overlaye, które są niejako "radosną twórczością developerów"... i tak na moje ostatnie pytanie, KIEDY KERNEL W HARDENED ZOSTANIE ZAŁATANY odpowiedź była "use hardened-development overlay" = hardened but unstable, dziękuję, postoję, to jak budowla ze słomy... stoi, ładnie wygląda, ale sfurać to łatwo.
      CentOS:
      • pakietów jak na lekarstwo... co dla mnie jest wadą dość istotną. Co prawda, jasno i wyraźnie mam wtedy powiedziane "doinstalowujesz coś własnego - TWÓJ PROBLEM", co jest dla mnie przynajmniej przejrzyste.
      ubunciaki:
      •  no właśnie, jest ubuntu-server, który wzbudził moje zainteresowanie i dość pozytywnie nastawił, pytanie tylko, czy backend nastawiony na desktopa jest solidnym oparciem dla dystrybucji która ma być stabilna i niezawodna
      Konkluzje:
      się porobiło... co wybrać... osobiście nie wiem, zainteresował mnie projekt www.exherbo.org oraz archlinux.org, poobserwuję przez chwilę changelogi, może postawię gdzieś testowo.. się zobaczy. Interesuje mnie stabilność, niezawodność i optymalizacja, z dobrym zapleczem by móc "spać spokojnie".

      2 komentarze:

      woops pisze...

      nie pytaj co PLD może zrobić dla Ciebie, pytaj co możesz zrobić dla PLD

      MrMark pisze...

      PLD to dla mnie dystrybucja praktycznie od poczatku.
      Ale obecnie tez zastanawiam się, czy nowy serwer hostingowy nie oprzec na debianie.
      Mie mam zbyt wielu doświadczeń z debianem jako serwer, ale z tego co mialem do czynienia to może byc zjadliwy.
      Co myslicie na ten temat?