Strony

czwartek, 10 grudnia 2009

emerytura... no i co z tego, że nie ma z czego

Od miesiąca czasu media atakują nas informacjami typu:
i co dalej...

... nic! Plotki, a może statystyki głoszą, że dzisiaj na jednego emeryta przypada 4rech pracujących. Z mojej pensji, utrzymywanych jest zapewne 1 emeryt. Ale to w sumie bez znaczenia, skoro moje pieniądze są bieżąco konsumowane. Ciekawe natomiast dlaczego w cywilizowanym kraju, gdy wiadomo, że coś się zawali, upadnie... nadal każe się pompować w to niemałe pieniądze.
Z rozsądnego punktu widzenia... gdy czytam "bank X ma kłopoty, za 2 lata na pewno upadnie"... bezpiecznie wycofuje z niego pieniądze. W przypadku ZUSu, niestety nie dość, że nie jestem w stanie się wycofać, to jeszcze muszę nadal pompować kasę w to, co niechybnie się rozsypie.

Gdybym, miał przymus, wpłacania mojej kasy, na oprocentowane konto/lokatę/cokolwiek to bym to robił. Zapewne w momencie przejścia na emeryturę miałbym tam uzbieraną na tyle dużą kwotę, że mógłbym spokojnie pobierać z tego sensowną i godziwą emeryturę, a nie tzw. "chlebakowe". W sumie to sytuacja moja nie za bardzo się w tym momencie zmienia, bo wiedząc, iż system upadnie, zmuszany jestem na dobrowolne (brzmi jak "wy macie rację, ale my mamy karabiny" :) ) odkładanie by mieć z czego w dalekiej przyszłości żyć.
Sytuacja podobna do tego, o czym już pisałem. Wiem, że robię źle, ale nie mam wyjścia. Pytanie tylko, dlaczego od tylu lat nikt z tym nic nie zrobi? Może zwyczajnie się nie da, tylko mi brakuje 1,2,3,4,5,6,7 a może i 8 klepki by to ogarnąć.

1 komentarze:

Waldek pisze...

bry artykuł